piątek, 25 kwietnia 2014

187. magiczna bariera przekroczona

Hej :)

Mam dziś bardzo dobry humor. Jeszcze przed świętami pisałam, że od paru miesięcy ciągle jest 67-64kg i tej linii 64kg za nic nie mogę przejść. co do niej dojdę zawsze albo waga staje albo ja spieprzę sprawę. Wczoraj było równo na wadze 64kg, nie bardzo wiedziałam co o tym myśleć, więc jeszcze dziś się zważyłam 63,6kg! Przekroczyłam w końcu barierę 64kg. Nie bardzo wiem jak to możliwe, bo jest tuż po świętach, ale z drugiej strony nie obżerałam się jakoś. Wiadomo.. więcej jedzenia, trochę ciasta, ale bez szału. Byle ta tendencja się utrzymywała, a ja mam w sobie coraz więcej motywacji. Najbardziej to zdjęcie co pokazałam w poprzedniej notce mnie motywuje, dzisiejsza waga, czy przyrządzanie zdrowych posiłków sprawia mi radochę. W końcu widzę gdzieś tam światło w tunelu i w końcu wierzę, że naprawdę mogę schudnąć. Bo wiecie.. czasami miałam wrażenie, że dietuję z przyzwyczajenia, bo to już mocno zakorzenione jest w moim życiu, ale bez większej wiary, że to mi coś da.

A i postanowiłam pisać dokładny bilans, a nie samą liczbę. Wynikało to z czystego lenistwa, ale miałam wrażenie, że ktoś z boku może wszystko tam wsadzić, a tylko ja wiem, że staram się zdrowo odżywiać.

23.04.
-2 naleśniki [mleko 35 kcal, jajko 80 kcal, mąka pełnoziarnista 133 kcal z 1/2 serka danio i 1/2 banana 67 kcal
-jabłko 61 kcal, pomarańcza 59 kcal
-mizeria [ogórek 31kcal, jogurt naturalny 18 kcal] z chlebem orkiszowym 112 kcal
-puszka tuńczyka rozdrobnionego w wodzie 128 kcal, pomidor 17 kcal, chleb orkiszowym 95 kcal
-twaróg lekki 110 kcal z rzodkiewką 6 kcal i jogurtem naturalnym 14 kcal i kromką chleba żytniego razowego ze słonecznikiem 92 kcal
razem: 1142 kcal

* 1h hula-hop

24.04.
-pół serka danio 77 kcal z płatkami fitness 81 kcal, suszoną żurawiną 34 kcal i orzechami laskowymi 64 kcal
-jabłko 72 kcal i banan 116 kcal
-pokrojony filet z kurczaka 91 kcal na łyżeczce oliwy z oliwek 91 kcal z makaronem pełnoziarnistym 71 kcal i sosem słodko-kwaśnym 76 kcal
-mizeria [ogórek 29kcal, jogurt naturalny 16 kcal] z chlebem orkiszowym 85 kcal
-1/2 puszki tuńczyka rozdrobnionego w wodzie 64 kcal z jajkiem 80 kcal, rzodkiewką 7 kcal, szczypiorkiem 4 kcal i majonezem light 28 kcal, 1,5 kromki chleba żytniego razowego ze słonecznikiem 111 kcal
razem: 1147 kcal

* 30 min hula-hop

Taaak.. wiem. Nie ćwiczyłam dwa dni, ale naprawdę nie mogłam. Coś mi się dziwnego w stopie zrobiło. Jakbyś w środku miała coś złamane. Ciężko mi było chodzić i bolało. Dziś jest trochę lepiej, choć dalej mi to doskwiera, także dziś już poćwiczę. 2 dni przerwy ujdzie.. ale do 3 nie mogę dopuścić.



 

 
Zaczyna może któraś ze mną? Zaczęłam i nawet udało się ukończyć wyzwanie gdzieś 2 miesiące temu, ale na 150 przysiadów.
Chętnie zrobię jeszcze raz, ale teraz na 200. ;] Ja zaczynam dzisiaj ;)
Buziaki ;**

środa, 23 kwietnia 2014

186.

Hej 

Nawet nie wiem od czego zacząć. To były średnio udane święta. Mieliśmy sporo problemów rodzinnych. Niektóre same się porozwiązywały, a niektóre jeszcze bardziej skomplikowały. Ale ogólnie mogę powiedzieć, że jest lepiej. Wybaczcie, że tak bez szczegółów, ale nie chcę o tym rozmawiać.

Co do odchudzania.. chyba nie muszę mówić jak wyglądały święta pod tym względem. ;] Od wczoraj jestem na diecie, a jutro się zważę. Dałam sobie dwa dni i dopiero, żeby wiedzieć na czym stoję, a nie liczyć złogi jelitowe.

Wgl będąc w domu odnalazłam największą dla siebie motywację na świecie. Zdjęcie, gdy miałam 15 lat. Zdjęcie trochę niewyraźne, bo to zdjęcie zdjęcia - telefonem zdjęcie wywołane jeszcze z aparatu z kliszą. Szczupłe uda, całkiem wąskie biodra, płaski brzuch, i chude ramiona, a nie jak teraz pelikany -.-. I nawet biust jakiś miałam. Ciągle się gapię na to zdjęcie i nie mogę przestać. Tu na zdjęciu nie widać, ale mam pasek, bo mi spadały. Mam te spodenki ciągle w domu. Z sentymentu ich nie mogę wyrzucić, choć się już w nie nie mieszczę. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się w nie wcisnę. Jeszcze nigdy żadna thinspiracja, czy coś w tym stylu nie mało mi tyle motywacji i chęci do działania.



22.04.
-1182 kcal
-skalpel

trzymajcie się, wiosna idzie, a wraz z nią krótkie spodenki ;]
buziaki ;**

niedziela, 13 kwietnia 2014

185.

Nie, nie znikam. Nie mam siły, czasu i ochoty.
Moje życie się znacznie skomplikowało.. ostatnie dni to pasmo samych nieszczęść, trudności i wszystkiego co złe. Tylko, że ja z nerwów zawsze dużo jem, a szkoda, że nie na odwrót. przynajmniej bym na tym skorzystała. Jutro muszę na ważne zajęcia pójść na uczelnię i szybko do domu, naprawdę boję się tam wrócić. Może i ulżyłoby mi, gdybym się rozpisała, ale chyba nie chce..
Odezwę się pewnie po świętach, bo w domu net znowu szwankuje.. na pewno nie przedłużę z nimi umowy.

Także już dziś wesołych i weselszych o moich świąt [a to trudne nie będzie], rodzinnych świąt i miło spędzonych chwil.

A ja się oddalam pakować walizkę, obgryzając paznokcie z nerwów...

niedziela, 6 kwietnia 2014

184. disappointment

Zważyłam się rano. Eh.. nie ukrywam, że liczyłam na więcej niż 0,5kg przez osiem dobrych dni.. 4,5h- hula-hop + 5/8 dni w których ćwiczyłam. Bilanse też dobre.. tym bardziej się zdziwiłam, bo na samym początku się najłatwiej chudnie, ale widocznie mój organizm już jest uodporniony po tylu podejściach ;)
Zmierzyłam się też. W talii i na wysokości pępka ubył aż 1 cm, szaleństwo normalnie.. pewnie dzięki hula-hop, a cała reszta bez zmian, super.

No nic.. przecież się nie załamię.. nie teraz.. za dobrze mi idzie, żeby się załamać. Tym bardziej muszę się spiąć, żeby utrzymać taką tendencję.. w końcu waga nie będzie miała wyjścia... kiedyś musi spaść. Już od dłuższego czasu denerwuje mnie to 64kg dojdę do tego miejsca, ale nie mogę się przez nią przebić.. nawet te 63,9kg i bym się cieszyła.. Na prawdę, bo przebiję się przez tą barierę. Ale trochę cierpliwości.. tym razem nie zawalę, nie poddam się.

05.04.
-1156 kcal
-skalpel, 30 min hula-hop
06.04.
-987 kcal
-30 min hula-hop

 

 
P.S. mam chyba motylki w brzuchu ;) 

sobota, 5 kwietnia 2014

183. memories

Hej :)

Dzięki za wszystkie komentarze.. dało mi to do myślenia.
Sobota.. od 8 rano na nogach, ale to wyjątkowa sytuacja i nie miałam wyjścia. Odbiję to sobie jutro ;)
Ogólnie jakoś leci.. bilanse nawet, no oprócz czwartku.. zrobiłyśmy sobie z współlokatorką spaghetti.. tak nas naleciało, trudno się mówi. czekałam aż mi się strawi i pohulałam dodatkowe pół godziny.. dobre i to. Na uczelni całkiem dobrze, chociaż wczoraj trochę się denerwowałam, bo miałam na ćwiczeniach referat i to taki do omawiania własnymi słowami, a nie przeczytać. Tylko podpunkty mogłam mieć, ale podołałam i dostałam 5. :) I po co ten stres..
Wczoraj przez skype rozmawiałam z moją K. ze 3 godz prawie. Ona studiuje w Warszawie.. wiadomo.. mam znajomych, koleżanki, ale tej jedynej przyjaciółki od małego nikt nie zastąpi. Na wakacjach się bałam.. 11 letnia przyjaźń.. dzień w razem, a tu nagle się rozjeżdżamy. Ale mimo km zawsze jak już razem wrócimy do naszego rodzinnego miasta nie czuję wgl różnicy w naszych kontaktach, tak jakby nigdy nic. Dobrze, że mieszkamy na jednej ulicy. No i zaraz święta, zjadą się znajomi, chłopaki z naszej paczki z K. i będzie jak dawniej. Czasami mam ochotę wrócić do liceum, odbudować stary ład, ale się nie da.. może będę miała namiastkę tego na wakacjach. Dobrze, że chociaż Wy jesteście, dajecie mi niesamowite wsparcie i powera do działania. ahh.. nie roztkliwiaj się Rubensowa ;)

03.04.
-1372 kcal
-1h hula-hop

04.04.
-983 kcal
-30 min hula-hop
-1h 15 min Pump It Up Ultimate Dance Workout

To ostatnie brzmi łagodnie, no bo to tylko 'dance' ;) ale daje w kość.. szczególnie środkowa część. Ostatnie 10 min to rozciąganie, więc chyba by być szczerą powinnam skrócić z 1h 15 min do 1h 5 min. no.. ważne, że wiecie ;]


buziaki ;**


 

środa, 2 kwietnia 2014

182. ana or fit? I know.. now

Hej :)

Dzień jak co dzień.. Dzień za dniem, zajęcia za zajęciami i jakoś dotrwałam do końca dnia. Tylko gdyby ta głowa tak nie bolała, a jeszcze muszę referat napisać.

Wgl to zmieniam od jutra granicę limitu od poniedziałku do piątku z 800 kcal do 1000 kcal. I nie dlatego, że nie daję radę, bo daję. Nie takie bilanse w życiu miałam, ale że 'wychodzę' z any to nie chcę sobie mieszać w głowie, bo ana ciągle gdzieś po mojej głowie chodzi. Nie chcę znowu głodówek i stanów depresyjnych. Koniec, zamknięty rozdział. Więc mam nadzieję, że nie weźmiecie tego jako oznakę słabości, bo dla mnie jest to oznaka siły. Wszystkie liczby powyżej 800 kcal nawet teraz wydają mi się ogromne, ale gdzieś tam też za każdym razem zdrowy rozsądek szepcze do ucha, że możesz zjeść 1400 kcal, a i tak będzie dobrze. Ciężko jest być zawieszoną pomiędzy myśleniem fit i ana. Z jednej strony ana ciągle siedzi w głowie, a z drogiej strony staram się przestawić na zdrowe myślenie.

01.04.
-763 kcal
-30 min hula-hop

02.04.
-731 kcal
-skalpel, 30 min hula-hop

 
 
 
 
 
 
 
mój ideał <3
 
buziaki ;**

poniedziałek, 31 marca 2014

181. apple pie

Nie żebym robiła szarlotkę, ale moja współlokatorka przywiozła z domu i chyba z 10 razy się mnie pytała, czy chcę kawałek i odmówiłam :D Wiem, że to trochę się wydaje dziwne, ale nie przepadam za ciastami, a szarlotka to moje ulubione ciasto i wierzcie mi, ale potrafię zjeść blachę w jeden dzień i to było dla mnie nie lada wyzwanie za każdym razem odmawiać, szczególnie, że dobrze o tym wie, że lubię. Na szczęście się jej skończyła i już nie ma co mnie kusić ;]

Ogólnie jest dobrze..w sumie nic się szczególnego u mnie nie dzieje. Na studiach jakoś leci.. mam 2 duże referaty do napisania, kolos w czwartek. Tęsknię za moją przyjaciółką K., a jest w Wawie, ale możliwe że do niej pojadę 11/12 kwietnia, bo naszego wspólnego kumpla nie będzie przez prawie tydzień, a ma jednoosobowy pokój. Szkoda tego nie wykorzystać, a mówi że nie ma nic przeciwko. W pon mam tylko jedne zajęcia, to jak wrócę w pon wieczorem i te jedne ominę, to się nic nie stanie ;]

30.03.
-1077 kcal
-30 min marszobieg, 30 min hula-hop

31.03.
-748 kcal
-30 min hula-hop

Przez pierwsze trzy dni tracimy:
 -7o% wody; 5% białka; 25% tłuszczu

Także na razie sama woda.. zważę się w sobotę. Mam nadzieję, że będzie 64kg, tak żeby znowu dobić do I celu, a potem tylko w dół :)

Trzymajcie się ;**